Jeden z najlepszych szlaków w Tatrach dla początkujących – nie jest wymagający, ani zbyt długi (trasa zajmie ok. 2 godziny), a jednocześnie oferuje zachwycające widoki. Najczęściej podziwiany podczas jesieni, chociaż wzbudza podobne zachwyty wiosną. Do Gęsiej Szyi prowadzi kilka różnych, w gruncie rzeczy podobnych do siebie tras.
A w Tatrach? W Tatrach jest zupełnie inaczej. Cisza na szlakach, stabilna pogoda i te kolory! Tatry są piękne o każdej porze roku. Szczególnie zauroczyły mnie jednak jesienią. Pierwsze śniegi na strzelistych szczytach Tatr Wysokich oraz czerwieniące się granie Tatr Zachodnich, to widoki robiące niesamowite wrażenie.
Szlak na grzbiet Połoniny Caryńskiej tą trasą wiedzie od Schroniska Kremenaros i choć początkowo nie jest imponujący, po ok. 1,5 wędrówki piękne górskie panoramy i widoki na Tarnicę i grzbiet Rawek (a czasami także na ukraińską Połoninę Równą i Pikuja) zapierają już dech w piersiach.
Zaleganie pokrywy śnieżnej w wyższych partiach gór trwa nawet 290 dni w ciągu roku. Teoretyczna granica wiecznych śniegów na stokach o północnej ekspozycji w Tatrach znajduje się na 2200 m n.p.m. Nie formują się mimo to w Tatrach lodowce górskie, gdyż gromadzenie się śniegu jest utrudnione z powodu ostrych grani.
Dolina Rybiego Potoku – dolina w Tatrach Wysokich, odgałęzienie Doliny Białki. Powierzchnia doliny wynosi ok. 11,5 km², długość ok. 5,5 km. Dolina jest otoczona (od północnego zachodu, w kierunku od południowym) przez: - Opalone, które oddziela ją od Doliny Roztoki. - Opalony Wierch, Miedziane i należący już do głównej grani
Podobne określenia. przełęcz w Tatrach. turnia w Tatrach Wysokich. szczyt w Tatrach Wysokich. pociski w Tatrach Wysokich. przełęcz między Tatrami Wysokimi a Tatrami Zachodnimi. grzbiet w Tatrach Wysokich. wodospad w Tatrach Wysokich. masyw górski w Tatrach Wysokich.
. Tatry Zachodnie są najrozleglejszą pod względem obszaru częścią Tatr. Krajobrazowo są znacznie łagodniejsze od Tatr Wysokich, ich kopulaste wierzchołki są również znacznie niższe. Ze względów przyrodniczych wydziela się grupę Siwego Wierchu leżącą na zachodnim skraju o Tatrach ZachodnichNajwyższym szczytem Tatr Zachodnich, jest leżąca po słowackiej stronie Bystra 2248 m, natomiast w polskiej części najwyższy jest Starorobociański Wierch 2176 m. Głównym grzbietem Tatr Zachodnich biegnie linia Europejskiego Działu wód, dzieląc zlewnie Morza Bałtyckiego od Morza Czarnego. Najważniejsze szczyty Tatr Zachodnich znajdują się w grani głównej Tatr, a przez cześć z nich przebiega szlak, który jest również granicą państwa. Ten rejon Tatr warto zwiedzać na jesień, kiedy roślinność przybiera rudawo czerwone zachodnie popularne są również zimą wśród narciarzy Doliny ChochołowskiejWycieczkę najlepiej rozpocząć od schroniska turystycznego leżącego w Dolinie Chochołowskiej. Od budynku dnem Bobrowieckiego Żlebu cały czas przez las, szlak prowadzi dawną drogą górniczą. Poniżej Bobrowieckiej Przełęczy droga skręca w lewo, prowadząc zakosami wśród lasu świerkowego, a następnie kosodrzewiny na siodełko i stąd w prawo na główny wierzchołek Grzesia 1653 m. Jest to kopulaste, porośnięte kosodrzewiną niezbyt wybitne wzniesienie, od którego w kierunku północny zachodnim biegnie grań ku Osobitej. Nazwa Grześ pochodzi z gwary górali podhalańskich, w której słowo Grześ oznacza grzędę lub grzbiet opadający stromo na obie strony. Po słowacku szczyt nazywany jest Lucna. Na górze stoi drewniany krzyż w 1992 roku postawiony przez Słowaków. Ciekawie prezentuje się stąd rozległy widok na Tatry Zachodnie. Z Grzesia szlak prowadzi płaskim grzbietowym Długim Upłazem, ponad dolinami: po polskiej stronie Wyżnią Chochołowska a po słowackiej Doliną Łataną. Kulminacją Długiego Upłazu jest trawiasto — kamienisty wierzchołek WołowiecStąd szlak trochę obniża się, by następnie wznosząc się wyprowadzić na Wołowiec 2064 m. Wybitny kopulasty szczyt położony jest w głównej grani Tatr, w punkcie, w którym granica polsko — słowacka opuszcza główny grzbiet, biegnąc w stronę Grzesia. Wołowiec stanowi znakomity punkt widokowy w otoczeniu Doliny Chochołowskiej i Doliny Rohackiej, szczególnie ciekawie prezentują się stąd Rohacze. Nazwę górze nadali pasterze liptowscy ze względu na wypasane w okolicy woły, natomiast górale podhalańscy używali dawniej nazwy Hruby Wierch (skojarzenia z kształtem).Z wierzchołka dalej szlak sprowadza stromo na Dziurawą Przełęcz a z niej długim trawersem po południowej stronie poniżej szczytu Łopaty. Następnie ścieżka schodzi dość długo do Niskiej Przełęczy, by stąd ostro wznosząc się wyprowadzić na Jarząbczy Wierch 2137 m. Jarząbczy WierchJest to duży masyw górski, spod którego opadają trzy potężne doliny: Chochołowska ku północy, Raczkowa ku południowemu — wschodowi i Jamnicka ku południowemu — zachodowi. Od wierzchołka na południe odchodzi boczny grzbiet z wyższą Raczkową Czubą. Z Jarząbczego Wierchu w dół, głównie po południowej stronie grani na Jarząbczą Przełęcz a stąd chwila pod górę na Kończysty Wierch 2002 m. Wierzchołek granitowej piramidy wznosi się nad Jarząbczą Doliną, Starorobociańską Doliną i Raczkową Doliną. Od Kończystego Wierchu odchodzi na północ długi boczny grzbiet, w którym znajduje się Trzydnowiański Wierch. Dalsza część szlaku ciągnie się granią rozciętą wzdłuż duży rowem grzbietowym. Ścieżka przebiega szerokim, trawiastym siodłem Sarorobociańkiej Starorobociański WierchNastępnie mozolnie podejściem na wysoko wzniesiony wierzchołek Starorobociańskiego Wierchu 2176 m. To najwyższy szczyt polskiej części Tatr Zachodnich i jeden z najwyższych w tej części Tatr. Ten potężny w dużej części trawiasty masyw przypomina kształtem piramidę. Rozdziela Dolinę Zadnią Raczkową i Dolinę Gaborową. Nazwa Starorobociańskiego Wierchu wywodzi się od położonej u jego podnóży hali Starej nazwa Klin i Wysoki Wierch były pochodzenia słowackiego. Szczyt wraz z jego najbardziej stromymi, północnymi partiami, był dawniej wykorzystywany przez pasterzy. Z wierzchołka rozpościera się wspaniały widok na panoramę Tatr i należy on do najrozleglejszego w całych Tatrach OrnakuZ góry szlak sprowadza stromą krawędzią grani na Raczkową Przełęcz (na mapach pojawia się również nazwa Gaborowa Przełęcz). Stąd dalej na Siwą Przełęcz i granią Ornaku sprowadza na Iwaniacką Przełęcz. Długi grzbiet Ornaku rozdziela w górnej części doliny: Chochołowska i Kościeliską. Ornak w dawnych czasach był eksploatowany z obydwu swoich stron, w kopalniach wydobywano rudy miedzi, srebra oraz później żelaza. Z Iwaniackiej Przełęczy wspaniały widok na Dolinę Tomanową i masyw Ciemniaka. Stąd szlak obniża się wśród lasu świerkowego i doprowadza do schroniska na Hali Ornak w Dolinie opisaną wycieczkę warto odbyć w towarzystwie przewodnika tatrzańskiego.
Polskie Tatry Wysokie to świetne miejsce by rozpocząć przygodę ze skialpinizmem. W tym tekście wyjaśniamy czym jest skialpinizm i przedstawiamy subiektywną listę pięciu najciekawszy linii. Zbliża się marzec – zazwyczaj najlepszy miesiąc na skiturowe wyprawy. To czas, kiedy śniegi są już zazwyczaj bardziej stabilne, pokrywa śnieżna grubsza a dzień dłuższy. To zatem idealny czas na długie tury ale także na trudniejsze, wymagające dobrych warunków zjazdy. A tych w polskich Tatrach Wysokich jest dużo. Tatry oferują sporo niezwykle pięknych zjazdów w niemal każdych trudnościach. W przeciwieństwie do Alp, nasze góry dają nam duży komfort logistyczny. Nawet najdalsze linie zjazdów są stosunkowo blisko i można je osiągnąć, zjechać i wrócić w ciągu jednego dnia. W wiosenne, długie dni polskie Tatry Wysokie umożliwiają pokonanie nawet dwóch lub trzech linii w ciągu jednego dnia. Skialpinizm w Tatrach to czysta frajda. Ale właśnie, czym w sumie jest skialpinizm? Zazwyczaj przecież mówimy o skituringu. Skialpinizm, jak sama nazwa wskazuje, to po prostu połączenie wspinaczki zimowej, wędrówki na nartach oraz zjazdu narciarskiego. Można powiedzieć, że skialpinizm to bardziej zaawansowana forma skituringu. W odróżnieniu od skituringu odbywa się w terenie górskim o znacznym stopniu nachylenia i dużych niebezpieczeństwach obiektywnych. Wymiennie z terminem skialpinizm można używać terminów narciarstwo wysokogórskie lub narciarstwo ekstremalne. Oczywiście skialpinizm odnosi się również do zjazdów wykonywanych, jak w moim przypadku, na snowboardzie. Nie powstał jeszcze zgrabny termin łączący alpinizm ze snowboardem. Snbalpinizm? Alpboarding? Zostańmy zatem przy określeniu skialpinizm, niezależnie od narzędzi jakich używamy. Skialpinizm odróżnieniu od skituringu odbywa się w terenie górskim o znacznym stopniu nachylenia i dużych niebezpieczeństwach obiektywnych. (fot. archiwum autora) Skialpinizm w Tatrach – gdzie? Tatrzański Park Narodowy zarządzeniem z 3 stycznia 2018 roku określił precyzyjnie rejony, w których można uprawiać narciarstwo ekstremalne w Tatrach Wysokich. Dla wielu ta lista może być rozczarowująco skąpa, ale cóż, nasze góry nie są duże i pamiętajmy, że przede wszystkim są domem dla zwierząt. Niemniej miłośnicy skialpinizmu mają sporo pola do popisu. W TPN, w Tatrach Wysokich narciarstwo wysokogórskie można uprawiać w następujących miejscach: Rejon Doliny Rybiego Potoku: Wołowy Grzbiet – Zachód GrońskiegoMięguszowiecki Szczyt Czarny – Kazalnica Mięguszowiecka – BandziochMięguszowiecki Szczyt Czarny – Wyżni Czarnostawiański Kocioł – Kocioł pod RysamiHińczowa Przełęcz – Wielka Galeria Cubryńska – Mały Kocioł MięguszowieckiPrzełączka za Zwornikową Turnią – Żleb Szulakiewicza Rejon Doliny Gąsienicowej: Zmarzła PrzełęczZmarzła Przełączka Wyżnia – żleb HonoratkaZadni Kościelec – Komin DrewnowskiegoKościelec – Żleb ZaruskiegoZadni Kościelec – Załupa HMylna PrzełęczZawratowa TurniaNiebieska PrzełęczŚwinica – północno-wschodni ŻlebŚwinica – północno-zachodnia ściana Oprócz powyższych linii w Tatrach Wysokich na nartach lub na snowboardzie można się poruszać tam gdzie biegną szlaki turystyczne. Z wyjątkiem jednak szlaków zamkniętych na zimę oraz szlaku na Liliowe. Zatem legalne są zjazdy z Rysów, Wrót Chałubińskiego, Szpiglasowej Przełęczy (na obie strony), Zawratu (na obie strony), Koziej Przełęczy (na obie strony), Koziego Wierchu, Zadniego i Skrajnego Granatu, Krzyżnego (do Doliny Pańszczyca), Świnickiej Przełęczy, Karbu (na obie strony). Zjazdy ze wszystkich wszystkich pozostałych szczytów i przełęczy, choć opisane w przewodnikach, są w świetle obowiązującego rozporządzenie nielegalne i grożą wysokimi mandatami. Nie wszystkie z powyższych linii miałem okazję zjeżdżać. Jestem pewien, że każda z nich, w dobrych warunkach może być fantastyczną przygodą. Poniżej przedstawiam mój – zupełnie subiektywny – wybór zjazdów, które uważam za najpiękniejsze i najciekawsze w polskich Tatrach Wysokich. Uporządkowałem je od najłatwiejszej do najtrudniejszej, ale w zasadzie wszystkie z nich to linie o dość dużym lub bardzo dużym stopniu trudności. Rejon Morskiego Oka to największa koncentracja trudnych zjazdów w polskich Tatrach Wysokich. W tle Hińczowa Przełęcz (fot. Bartek Sabela) Skialpinizm w Tatrach – skala trudności Ale zanim o samych zjazdach to dwa słowa o skali trudności. Narciarstwo wysokogórskie w polskich Tatrach operuje sześciostopniową skalą trudności. Głównym czynnikiem decydującym o trudności danej linii jest nachylenie terenu: TR0 : nachylenie mniejsze niż 33°; np zjazd z z Kasprowego Wierchu lub z LiliowegoTR1 : 34°–38°; np zjazd z Beskidu do dolnej stacji wyciągu krzesełkowego w Dolinie GąsienicowejTR2 : 39°-42° np zjazd ze Świnickiej Przełęczy do Zielonego Stawu lub z Zawratu do Czarnego Stawu GąsienicowegoTR3 : 43°-46° np zjazd z Koziej Przełęczy do Dolinki PustejTR4 : 47°-50° np zjazd z Niebieskiej Przełęczy do Doliny GąsienicowejTR5 : 50°-55° np zjazd z z Hińczowej PrzełęczyTR6 : powyżej 55° np zjazd z Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego przez Kazalnicę Mięguszowiecką Oczywiście w rzeczywistości o trudności zjazdu decyduje nie tylko samo nastromienie ale również ekspozycja zjazdu, długość stromych odcinków, ich szerokość, ukształtowanie terenu. Zatem skala ta jest jeszcze bardziej orientacyjna niż skala trudności wspinaczkowych. Co więcej, trzeba pamiętać, że powyższa skala zakłada korzystne warunki śniegowe. Gdy śnieg jest twardy, zlodzony, lub gdy jest go niewiele nawet łatwy zjazd może być bardzo dużym wyzwaniem. Tu trzeba koniecznie wspomnieć o tym, że powyższa skala stosowana jest w zasadzie wyłącznie w polskich Tatrach. Już na Słowacji skala trudności wygląda zupełnie inaczej i rozbita jest na dwie składowe – trudności techniczne i ekspozycję. Jeszcze inna skala funkcjonuje w Alpach. Skialpinizm w Tatrach: podejście na Hińczową Przełęcz (fot. archiwum autora) Rysy TR+3 Klasyka Morskiego Oka. To jest zjazd, który po prostu trzeba zrobić. Zresztą kto by nie chciał zjechać z najwyższego szczytu Polski? Zjazd ten prowadzi piękną, ewidentną formacją z przełączki pod Rysami do Czarnego Stawu i jest jednym z najdłuższych w polskich Tatrach Wysokich. Cała linia ma 1650m i pokonuje przewyższenie rzędu 890m. Sam żleb Rysa to wyjątkowa, spektakularna wręcz formacja. Słowem – prawdziwa skialpinistyczna przygoda z przepięknymi widokami! Zjazd zaczynamy z niewielkiej przełączki pod szczytem. Stąd ruszamy prosto w długi żleb Rysa, gdzie znajdują się główne trudności zjazdu. To właśnie początek jest najbardziej wąski i stromy. Nachylenie na pierwszych kilkudziesięciu metrach wynosi 44° a szerokość żlebu raptem 4m. Im niżej tym żleb robi się szerszy i nieco mniej stromy aż po kilkuset metrach wylatuje na ogromne pola śnieżna Kotła pod Rysami. Tu można poczuć się jak w Alpach, to zdecydowanie najprzyjemniejszy fragment tej linii umożliwiający szybką jazdę szerokimi zakosami, dokładnie tak jak w znanych filmach narciarskich. Dalej wpadamy w Wielki Wołowy Żleb, który nieco skomplikowanym terenem wyprowadza nas na piargi pod Bulą pod Rysami skąd zjeżdżamy do samego Czarnego Stawu. Skialpinizm w Tatrach: wiosenne warunki w majestatycznym żlebie Rysa. W tle słynnych Zachód Grońskiego. (fot. Monika Strojny) Zjazd z Rysów jest najłatwiejszy w tym zestawieniu i ma wycenę TR+3, czyli jest zjazdem o średnich trudnościach technicznych. Mimo, że nie jest szczególnie eksponowany ani wybitnie stromy pod żadnym pozorem nie należy go lekceważyć. Rysy to poważny, wymagający technicznie zjazd i z pewnością nie jest dobrym celem dla początkujących narciarzy. Z racji północnej wystawy w Rysie śnieg często bywa twardy i zlodzony. Upadek w górnej części żlebu może być bardzo trudny do wyhamowania i skończyć się kilkusetmetrowym lotem. Na Rysach występuje też bardzo duże ryzyko lawinowe, bowiem cała trasa podejścia i zjazdu jest naturalnym torowiskiem potężnych lawin. Zjazd z Rysów jest dobrym miejscem by ze skituringu przejść do skialpinizmu. Rysy wymagają już sporego doświadczenia górskiego i narciarskiego ale jeszcze wybaczają sporo błędów. Skialpinizm w Tatrach: Rysy to klasyka Morskiego Oka. Zjeżdża Ali Olszański (fot. Monika Strojny) Komin Drewnowskiego TR+4 Lekko zapomniana linia, która w ostatnich sezonach odzyskała należytą popularność. Słusznie – Komin Drewnowskiego schodzący z Zadniego Kościelca w stronę Czarnego Stawu to jest sama radość z jazdy. Zaczynamy z niewielkiego siodełka na grani. Stąd jedziemy w lewo i trawersując nad przepaścią wyjeżdżamy na dość stromy ale szeroki zachód. Nim zjeżdżamy dalej w lewo, wprost do pięknego żlebu pomiędzy dużymi ścianami. Sceneria wprost bajkowa: po bokach wysokie, czarne granitowe skały, po środku stromy i dość wąski żleb wymagający uwagi i dobrej techniki. Za przewężeniem otwiera się duże i dość łagodne pole śnieżne Kościelcowego Kotła. Jeśli trafimy puch – firany śniegu będą się sypać pod niebo. Za polem czeka na nas kolejny żleb – tym razem nieco łagodniejszy i szerszy. Nim wyjeżdżamy na rozległe stoki pod ścianami i zjeżdżamy do Czarnego Stawu. Skiaplinizm w Tatrach: Komin Drewnowskiego urzeka piękną linią zjazdu (fot. Bartek Sabela) Komin Drewnowskiego to bardzo piękny i stosunkowo bezpieczny zjazd. Eksponowany jest jedynie początkowy fragment – tu faktycznie nie należy się przewracać. Wiele osób pomija tenże fragment i zaczyna zjazd niżej. Nie ma on wtedy aż takich trudności technicznych i pewnie można by go wycenić na TR+3. W dalszej części zjazdu ewentualny upadek nie powinien już mieć większych konsekwencji. W dłuższy dzień Komin Drewnowskiego można połączyć z innym klasykiem Doliny Gąsienicowej – Żlebem Zaruskiego. Ali Olszański toruje eksponowany zachód w górnej części Komina Drewnowskiego (fot. Bartek Sabela) Żleb Zaruskiego TR+4 To perełka Doliny Gąsienicowej. Kto kiedykolwiek stał zimą na tafli Czarnego Stawu Gąsienicowego ten z pewnością zachwycał się charakterystycznym zygzakowatym żlebem schodzącym ze wschodniej ściany Kościelca. Żleb Zaruskiego to linia ze wszech miar wyjątkowa. Zjazd zaczynamy pod skałami kopuły szczytowej Kościelca (z samego szczytu nie da się zjechać). Stąd jedziemy w prawo. Stromym i krótkim przewężeniem wjeżdżamy do wąskiego, niezbyt stromego ale bardzo eksponowanego zachodu. Po lewej stronie mamy imponującą przepaść, po prawej zaś skały. Tymże zachodem dojeżdżamy do charakterystycznego uskoku. Gdy śniegu jest mniej należy faktycznie wykonać skok przez próg o wysokości dwóch – trzech metrów. Jeśli śniegu jest dużo próg może być zasypany. Za progiem czeka na nas spore pole śnieżne i otwierający się widok na główną część żlebu. Uwaga! W tym miejscu trzeba jechać nieco w prawo bowiem na wprost pole śnieżne jest podcięte skałami. Dalej przed nami największa frajda czyli główny żleb – przepiękny, szeroki, dość stromy i długi. Tu można się rozpędzić i triumfalnie wjechać na zbocza pod ścianą Kościelca i dalej aż do Czarnego Stawu. Skialpinizm w Tatrach: Żleb Zaruskiego to perełka Doliny Gąsienicowej (fot. Bartek Sabela) Żleb Zaruskiego bywa uważany za łatwy w swojej wycenie. Nic bardziej mylnego. Ta opinia bierze się stąd, że większość osób nie zaczyna tego zjazdu spod kopuły szczytowej. Zamiast tego schodzą do początku pierwszego zachodu. A to właśnie wjazd w tenże zachód jest najtrudniejszym miejscem całej linii zarówno technicznie jak i psychicznie. Miejsce to jest bardzo eksponowane – mamy pod sobą całą wschodnią ścianę Kościelca. Błąd w tym miejscu może skończyć się lotem w przepaść. Zaruski to zjazd dość trudny topograficznie. Idzie wieloma zakosami, wymaga omijania dużych skał. Dlatego warto go podchodzić od dołu a nie granią jak robi to wiele osób. Bez znajomości terenu lub w kiepskiej pogodzie znalezienie uskoku kończącego górny zachód może być bardzo trudne. Żleb Zaruskiego, zwłaszcza w dolnej części, to również naturalne torowisko dużych lawin. Niemniej, radość z jazdy tą linią jest nieprawdopodobna! Hińczowa Przełęcz TR5 W języku angielskim jest takie określenie: King Line. Zjazd z Hińczowej Przełęczy to jest niekwestionowany King Line polskich Tatr Wysokich. To linia, która swobodnie mogłaby się znajdować w Chamonix. Przepiękna, bardzo różnorodna, wymagająca technicznie i obłędna widokowo. Absolutny must have dla każdego skialpinisty poruszającego się w tych trudnościach. Trudności techniczne tej linii to TR5 czyli dość wysoko. Zjazd zaczynamy z Hińczowej Przełęczy na wysokości 2323m Stąd ruszamy w dół potężnym żlebem w kierunku Wielkiej Galerii Cubryńskiej – najwyżej położonego pola śnieżnego w polskich Tatrach. Prując przez Galerię jesteśmy w samym sercu masywu Mięguszowieckich Szczytów a schronisko nad Morskim Okiem wydaje się bardzo odległe. Z Galerii wjeżdżamy do przepięknego, wyraźnie zarysowanego żlebu, który sam w sobie mógłby być fajną linią. Im dalej w dół tym żleb staje się węższy a na jego końcu dojeżdżamy na słynnego przewężenia – głównych trudności technicznych zjazdu. Wbrew pozorom to nie nachylenie jest tu kłopotem a niewielka szerokość żlebu. Między skałami jest jedynie około 3m. Skialpinizm w Tatrach: Hińczowa Wprost to zdecydowanie najpiękniejsza linia naszych Tatr. Podejście przez Wielką Galerię Cubryńską (fot. Bartek Sabela) Najbardziej strome miejsce zjazdu czeka na nas tuż za przewężeniem i naprawdę robi spore wrażenie. Ogromny, zakręcający żleb o nachyleniu 47º wyprowadza nas do Małego Kotła Mięguszowieckiego. Trawersując Mały Kocioł wjeżdżamy do ostatniego żlebu, który wyprowadza nas pod ścianę Mięguszowieckiego Szczytu. Dalej szerokimi zboczami grzejemy wprost na taflę Morskiego Oka drąc się z radości po fantastycznym zjeździe. Z Hińczową nie ma żartów. To jest poważny zjazd – bardzo eksponowany i wymagający technicznie. W niekorzystnych warunkach śniegowych może bardzo niebezpieczny. Ewentualna lawina na Wielkiej Galerii Cubryńskiej wyrzuca narciarza wprost w przepaść. Zaś w linii spadku Małego Kotła znajduje się ziejące otchłanią urwisko w zimie pokryte lodem. Przy twardym śniegu upadek w słynnym przewężeniu lub w stromym żlebie powyżej Kotła prawie na pewno skończy się wpadnięciem do urwiska, którego skutki mogą być fatalne. Historia zna takie przypadki. Zna też przypadek narciarza, który po upadku w przewężeniu (mniej więcej połowa długości zjazdu) spadł przez żleb, Mały Kocioł, lodospad, doleciał prawie do Morskiego Oka i… nic mu się nie stało. Słynne przewężenie to najtrudniejszy odcinek zjazdu z Hińczowej Przełęczy (fot. Bartek Sabela) Żleb Szulakiewicza TR+5 Tatrzański odcinek specjalny i test psychiki dla każdego skialpinisty. Z dołu Żleb Szulakiewicza wygląda niepozornie. Jednak wystarczy w niego wejść by przekonać się, że mamy do czynienia z jedną z najtrudniejszych linii w polskich Tatrach. Zjazd zaczyna się z Przełączki za Zwornikową Turnią w północnym ramieniu Cubryny na wysokości 1950m Siedząc na przełączce mamy pod sobą wąski, niezwykle stromy, wijący się żleb ograniczony z lewej strony skałami z prawej zaś podcięty przepaścią. Najtrudniejszym fragmentem jest początek zjazdu. Tu na prawdę nie wolno się przewracać. Nastromienie w tym miejscu wynosi 55º. Żleb nie dość że wąski, poprzecinany jest dodatkowo wystającymi głazami, które wymuszają bardzo precyzyjną jazdę. Niżej żleb staje się nieco szerszy ale nadal jest bardzo stromy. Po kilkuset metrach Żleb Szulakiewicza wpada do Żlebu Mnichowego. Ale uwaga – sama końcówka żlebu jest po prawej stronie podcięta skałami. Wjechawszy do Mnichowego m ożna już odetchnąć i ciesząc się życiem łagodnymi zboczami zjechać wprost na taflę Morskiego Oka. Przełączka za Zwornikową Turnią – początek Żlebu Szulakiewicza. Jechać czy nie jechać? (fot. Ali Olszański) Szulakiewicz to jeden z najbardziej stromych zjazdów naszych Tatr. Wymaga zimnej krwi, dobrego opanowania i dużych umiejętności technicznych. Nie wybacza błędów. Nieudany obskok w górnej części może zakończyć się wyleceniem w przepaść lub co najmniej kilkusetmetrowym upadkiem do Mnichowego Żlebu. Na stoku o nachyleniu ponad 50º wyhamowanie czekanem jest w zasadzie niemożliwe. Co więcej, na Szulakiewiczu trudno trafić dobre warunki. Żleb jest na tyle stromy, że śnieg samoczynnie się obsuwa. To sprawia, że w górnej części, nawet gdy w górach jest dużo śniegu, prawie zawsze wystają głazy i lód. Skialpinizm w Tatrach: Żleb Szulakiewicza to jeden z najbardziej stromych zjazdów naszych Tatr. Jedzie Ali Olszański, w dole przy skałach stoi autor tekstu (fot. Ali Olszański) Skialpinizm w Tatrach – dla kogo? Wszystkie przedstawione zjazdy, nawet te łatwiejsze, wymagają bardzo dużych umiejętności poruszania się w górach w zimowych warunkach. Niezbędna jest także bardzo dobra technika jazdy na nartach lub snowboardzie w różnych warunkach śniegowych – nie zawsze bowiem trafimy mięciutki puch. By wybrać się na opisane linie konieczna jest również wiedza z zakresu zagrożenia lawinowego oraz doświadczenie nabyte na łatwiejszych liniach. Skialpinizm jest sportem niebezpiecznym i z pewnością nie dla każdego. Przygodę ze skialpinizmem w Tatrach trzeba zaczynać stopniowo i powoli oswajać się z obecnością w trudnym terenie. Na początek warto wybrać się na kurs lawinowy i kurs turystyki zimowej, by poznać działanie podstawowego wyposażenia czyli lawinowego ABC. Z tą wiedzą można ruszyć – najlepiej z kimś bardziej doświadczonym – na pierwsze zjazdy i nabywać doświadczenie. W kolejnych sezonach można stopniowo atakować coraz trudniejsze cele. Skialpinizm to sport wyjątkowy, łączący w sobie elementy skituringu, wspinaczki górskiej i narciarstwa. Pokonywanie dziewiczych, trudnych linii pośrodku tatrzańskich szczytów dostarcza nieprawdopodobną ilość adrenaliny, satysfakcji i emocji.
Pierwotnie, szczyt ten miał być częścią Orlej Perci. Ostatecznie z tego pomysłu zrezygnowano i wierzchołek nie jest dzisiaj oficjalnie dostępny. Wołoszyn (słow. Vološin, niem. Wolossyn) Opis i lokalizacja: Stanowi on potężny, długi, trzykilometrowy grzbiet w Tatrach Wysokich i rozdziela Dolinę Waksmundzką od Doliny Roztoki. W regionie przełęczy Krzyżne łączy się z masywem Koszystej, stanowiącym drugą z końcowych odnóg wschodniej grani zaczyna się od połączenia z masywem Koszystej w regionie Krzyżnego. Zwornikiem nie jest sama przełęcz, lecz trawiasta równinka nieco na wschód od siodła. Widok z Małego Młynarza na Wołoszyn, fot: Najbliższymi wierzchołkami sąsiadującymi z Wołoszynem są Kopa nad Krzyżnem i Waksmundzki ma kilka kulminacji oddzielonych płytkimi przełęczami, w kierunku od Krzyżnego są to: -Mały Wołoszyn– 2144 m Szczerbina– 2141 m Wołoszyn – 2151 m będący jednocześnie najwyższym wierzchołkiem masywu;-Wyżnia Wołoszyńska Przełęcz– 2061 m Wołoszyn– 2117 m Wołoszyńska Przełęcz– 2036 m Wołoszyn– 2092 m nad Zagonnym Żlebem– 2037 m Na wysokości tej kulminacji w kierunku Doliny Roztoki odchodzi grań Zagonnego Wierchu zakończona Turnią nad Szczotami (1741 m której zbocza zwane Szczotami opadają w kierunku Wodogrzmotów Mickiewicza. Ze zboczy Wierchu nad Zagonnym Żlebem i przełączki oddzielającej go od Skrajnego Wołoszyna schodzą Gaisty Żleb i Szeroki Żleb Wołoszyński;-przełęcz Karbik – 1951 m nad Dziadem– 1902 m Zbocza Wołoszyna są widoczne ze szlaku poprowadzonego przez Dolinę Roztoki i poprzecinane są nie tylko licznymi lawinowymi żlebami. Wznoszą się z nich także liczne formacje skalne, tzw. Szczoty, liczące od 500 do 700 m wysokości. Turystyka i wspinanie: Południowe zbocza masywu, są zjeżone skałkami ("szczoty") i podcięte niezwykle lawiniastymi żlebami. Z dołu długi wał Wołoszyna podziwiają turyści wędrujący dolinami Roztoki i Rybiego Potoku. Szczególnie imponująco wyglądają strome stoki i żleby z rejonu Wodogrzmotów góry pięknie wyglądają wierzchołki Wołoszyna z sąsiadującej z nim Koszystej. Natomiast cały długi wał Wołoszyna najładniej wygląda z Opalonego Wierchu. Widok z wierzchołka jest podobny jak z Krzyżnego, ale jeszcze bardziej wierzchołek nie prowadzą żadne szlaki turystyczne. Szczyt jest jednak łatwo dostępny, a najpiękniejsza trasa wiedzie całą granią Wołoszyna od Polany pod Wołoszynem aż do Przełęczy Krzyżne. Skala trudności "0+", czyli "łatwo". Jest to wyjątkowo piękna i widokowa trasa. Na grani są wyraźne ślady starej ścieżki turystycznej, natomiast w lesie i wśród kosówki jest ona słabo widoczna i łatwo ją droga zimą prowadzi na Wołoszyn od Krzyżnego. Wszystkie stoki masywu są bardzo narażone na lawiny. Historia: Pierwsze odnotowane wejście turystyczne: ks. Eugeniusz Janota, Maksymilian Nowicki i przewodnik Maciej Sieczka datuje się na 16 sierpnia 1867 r. Prawdopodobnie na Wołoszyn od strony Rusinowej Polany zimą podeszli dwaj zakopiańczycy (28 lutego 1867 r.). Brak jednak konkretnych danych co do tego wejścia. Wcześniej jednak byli na szczycie zapewne juhasi i kłusownicy. Pierwsze turystyczne wejście zimowe przypisywane jest Mieczysławowi Karłowiczowi, Romanowi Kordyskiemu (25 stycznia 1908 r.). W dniach 15-17 lipca 1903 r., ks. Walenty Gadowski oznakował pierwszy odcinek Orlej Perci, rozpoczynając pracę od Wodogrzmotów Mickiewicza i idąc przez Polanę pod Wołoszynem i grzbiet Wołoszyna na Krzyżne. Odcinek ten został zamknięty w 1956 r., a teren objęto ścisłym rezerwatem przyrody. Ciekawostki: Zbocza Wołoszyna porośnięte są do wysokości ok. 1600 m borem limbowym. Wyżej rośnie kosodrzewina. W górnych regionach roślinność pooddzielana jest pasami utworzonymi przez lawiny. Na wysokości 2020 m znajduje się tu najwyższe stanowisko limby w polskich Tatrach. W uroczysku Sywarne rośnie ok. 30 starych modrzewi. Wołoszyn jest ostoją dla niedźwiedzi (w zboczach znajdują się ich gawry), kozic i świstaków. Pod względem przyrodniczym jest to jeden z cenniejszych masywów tatrzańskich. Starania Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego doprowadziły do objęcia go rezerwatem przyrody już w 1936 r. Z rzadkich w Polsce gatunków roślin występuje sosna drzewokosa, obserwowano też wielosiła błękitnego. Nazwa Wołoszyna (Wołosczynska) pojawia się w nadaniu królewskim Władysława IV z 1637 r. (pochodzi od pasterzy wołoskich). Po raz pierwszy w literaturze grzbiet był wymieniany na początku XIX wieku. Christian Genersich w 1807 r. wspominał o szczycie Volossin, zaś Stanisław Staszic w 1811 r. o Wołoszyni gorze (pojęcie to rozciągał na całą grań od Świnicy poprzez Kozi Wierch, Granaty i Buczynowe Turnie). W 1883 r. Aleksander Świętochowski pisał: Niepodobna przejść obojętnie obok uroczego Wołoszyna. Szczyt był ulubionym wierzchołkiem Andrzeja Struga, który był na nim dziewięć razy. Widok ze szczytu jest rozleglejszy niż z Krzyżnego. Na zboczach Wołoszyna wypasano dawniej owce, okoliczne tereny należały do Hali Wołoszyńskiej. Urwiste stoki od strony Doliny Roztoki były miejscem uczęszczanym przez kłusowników, polujących na kozice i świstaki, a nawet niedźwiedzie. Z Wołoszynem związane jest podanie o smoku Wołoszynie, będące być może echem dawnego kultu Welesa. Góra miała wyrosnąć w miejscu, w którym olbrzymi gad zakończył swoje życie. Góralskie legendy wspominają także o skarbach znajdujących się w rejonie Szczot. Stanisław Zieliński w szkicach "W stronę Pysznej" opisuje opowieści funkcjonujące wśród turystów o obozowisku młodych ludzi ukrywających się ze względów politycznych na początku lat 20. XX wieku w urwiskach Wołoszyna. Wielki Wołoszyn (2155 m Drugi szczyt od zachodu z kilku wierzchołków położonych w grani Wołoszyna. Od zachodu graniczy z Małym Wołoszynem, od którego oddziela go Wołoszyńska Szczerbina. Mały Wołoszyn opada na przełęcz Krzyżne. Od strony północno-wschodniej Wielki Wołoszyn graniczy z Pośrednim Wołoszynem. Pomiędzy tymi dwoma szczytami leży Wyżnia Wołoszyńska Przełęcz. Z Wołoszyńskiej Szczerbiny opada do Doliny Roztoki Urwany Żleb, zaś z Wyżniej Wołoszyńskiej Przełęczy żleb odnotowane wejście przypisuje się Eugeniuszowi Janocie, Maksymilianowi Nowickiemu i przewodnikowi Maciejowi Sieczce (16 sierpnia 1867 r.) Natomiasr pierwszym zimowym wejściem wsławili się Mieczysław Karłowicz i Roman Kordys (25 stycznia 1908 r.). Oba wejścia prowadziły przez przełęcz Krzyżne. {youtube}lAoJos03fUs{/youtube} Bartosz Michalak ŹRÓDŁA:- Tatry wysokie- przewodnik taternicki, W. H. Paryski, Warszawa 1984;- Nieznane Tatry, L. Jaćkiewicz, Kraków 2010;- Wielka Encyklopedia Tatrzańska, Z. i W Paryscy, Poznań 2004;- Najpiękniejsze szczyty tatrzańskie, J. Kurczab, M. Wołoszyński, Warszawa 1991;- Tatry Polskie- przewodnik, J. Nyka, Latchoczew 2002.
Ze Starego Smokowca można wybrać się na jedną z najpiękniejszych tras w Tatrach Wysokich, prowadzącą w górę Wielkiej Zimnej Doliny do Zbojnickiej chaty i dalej przez przepiękną przełęcz Prielom i Polský hrebeň. Szczytem tej trasy może być wejście na Východná Vysoká (2428 m npm) z polskiego grzbietu. Zejście z powrotem przez Velicką dolinę do Domu Śląskiego i dalej do Starego Smokowca. Trasa jest wymagająca głównie ze względu na jej długość i wysokość. Podejście do Zbojnickiej chaty Na początku wycieczki w Starym Smokowcu trzeba zdecydować, czy pierwszą część podjazdu na Hriebenok udać się samemu, czy też wjechać kolejką linową. Stąd czeka na Was długa wspinaczka przez Wielką Dolinę Zimna do Zbojnickiej Chaty (1960 m npm) otoczona pięknymi kulami. Część planu podróży Artykuł: Wędruj przez Wielką Zimną Dolinę Droga z Hrebienoka (1285 m npm) przez Wielką Dolinę Zimna do Zbojnickiej chaty (1960 m npm) oferuje piękne widoki, zwłaszcza na… Kontynuuj czytanie Przełom, polska grań i wschodnia góra Po krótkim odpoczynku w Zbojnickiej chacie czeka na Ciebie prawdziwie alpejska część tej trasy. Najpierw zabezpieczone łańcuchem podejście do małego i dzikiego przełomu Prielom, potem trawers do końca doliny Litvorovej i na koniec krótkie podejście na kolejne przełęcze Polský. Stąd możesz udać się do najwyższego punktu tej wycieczki – East High. Część planu podróży Artykuł: Wędruj przez Prielom na polski grzbiet Prielom (2 288 m) to dzikie siodło górskie z pięknym widokiem na jezioro na końcu Wielkiej Doliny Zimna. Jednocześnie jest to… Kontynuuj czytanie Część planu podróży Artykuł: Podejście do East High Szczytem długich i trudnych wycieczek przez doliny Velká Studena, Velická lub Litvorová jest wejście na Východná Vysoká (2428 m… Kontynuuj czytanie Zejście przez dolinę Velická Następnie czeka na Ciebie długi zjazd doliną Velická wokół jezior Dlhý i Velický. Po drodze jest też mały Velický wodospad. Z Domu Śląskiego (punkt wyjścia na najwyższą górę nie tylko Wysokich Tatr, ale także całych Karpat – Gerlachovský štít) będziecie dalej w dół dawnego lasu do Starego Smokowca.
Tatry to góry dla każdego, znajduje się tutaj wiele szlaków prowadzących w długie i krótkie doliny, mniejsze i te najwyższe szczyty. Stawiając pierwsze kroki na tatrzańskich szlakach, wcale nie musimy od razu wychodzić na Rysy czy Gerlach. Znajduje się tutaj kilka szczytów, na które może wejść turysta o przeciętnej kondycji fizycznej. Pomimo że szczyty te nie przekraczają 2000 m i większości znajdują się reglowej części Tatr, mogą dostarczyć wiele satysfakcji zdobywającemu. Do zdobycia tych wierzchołków nie potrzeba całego dnia i nie trzeba wstawiać bladym świtem. Z poniżej przedstawionych szczytów rozpościerają się fantastyczne widoki na tatrzańskie szczyty, Zakopane oraz Podhale. Dzięki łatwemu dostępowi można je śmiało polecić dla rodzin z dziećmi. Przy odpowiednich warunkach na wierzchołki można wychodzić także w okresie Szyja 1489 mNiepozorny lesisty szczyt reglowy leżący pomiędzy Waksmundzką Polana a Rusinową Polaną, z odsłoniętym skalistym wierzchołkiem. Rozpościera się z niego jeden z najpiękniejszych widoków na najwyższe szczyty Tatr Wysokich polskich i słowackich. Zobaczyć stąd można Gerlach — najwyższy szczyt całego łuku Karpat oraz Rysy najwyższy szczyt Polski. Propagatorem Gęsiej Szyi był dr Tytus Chałubiński, uważał on, że widok stąd przewyższa atrakcyjnością panoramę tatr widoczną z Gęsia Szyja tyczy się właściwie do wąskiego, wygiętego upłazu na wschodnim grzbiecie tego regla, od strony Rusinowej Polany. W kształcie tego upłazu okoliczni mieszkańcy widzieli podobieństwo właśnie do gęsiej szyi. Natomiast nazwa odnosi się do oznaczenia całego wierchu. Stoki porastają zespoły murawowe oraz świerki o pokroju właściwym górnej granicy wierzchołek Gęsiej szyi prowadzą dwie znakowane drogi:z Rusinowej Polany mozolne podejście w większości drewnianymi od Waksmundzkiej Wielki 1328 mBezleśny wierzchołek ze sterczącym skałami wnoszący się nad Dolinami Olczyską i Suchej Wody Gąsienicowej. Szczyt jest wspaniałym punktem widokowym na całe Tatry, szczególnie na otoczenie Hali Gąsienicowej. Poniżej Kopieńca znajduje się Polana pod Kopieńcem z szeregiem zabytkowych szałasów, obecnie prowadzony jest w tym miejscu kulturowy wypas owiec. Nieopodal Wielkiego Kopieńca w sierpniu 1994 roku miała miejsce największa tragedia w historii polskiego ratownictwa górskiego. Przelatujący na Polaną Olczyską śmigłowiec Sokół uległ uszkodzeniu i spadł, rozbijając się o dolną część zbocza Kopieńca, od strony Doliny Olczyskiej. W tym miejscu śmierć ponieśli ratownicy TOPR Janusz Kubica i Stanisław Mateja oraz ratownicy-piloci Janusz Rybicki i Bogusław jest rzadziej odwiedzany przez turystów, więc jeżeli poszukujemy spokoju i pięknych widoków to warto wejść na prowadzące:od Toporowej Cyrli na skraj Polany pod Kopieńcem i na Jaszczurówki przez Dolinę 1206 mJest to szczyt łatwo dostępny z Zakopanego, mozna z niego podziwiać wspaniałą panoramę Tatr. Zobaczymy tutaj szczyty należące do Tatr Bielskich, Tatr Wysokich oraz Tatr Zachodnich, od Hawrania po Osobitą. Lesisty, uwieńczony urwistymi skałami regiel, z którego ciekawie prezentują się Kuźnice z zabudowaniami, kotlina zakopiańska oraz kolej linowa na Kasprowy Wierch. Główny wierzchołek oraz mniejsze dolomitowe skały są urwiste, ku Dolinie Bystrej opadają strome urwiska. Trochę poniżej wierzchołka od strony północnej znajduje się nieczynna górna stacja wyciągu krzesełkowego, obsługującą niegdyś wycięty w północnych lesistych stokach Nosala stok narciarski. Zbocza Nosala porośnięte są bardzo ciekawą roślinnością, rosną tu reliktowe sosny, szarotki alpejskie. Skały Nosala od strony al. Przewodników Tatrzańskich prowadzącej do Kuźnic, przypominają kształtem nosy i stąd góra wywodzi swoją szczyt Nosala można wyjść z kilku stron:szlakiem żółtym nieopodal Kuźnic do Przełęczy Nosalowej i stąd na Jaszczurówki Doliną Olczyską na Nosalową Przełęcz i na Skała 1377 mSkalisty regiel wznoszący się między Doliną Białego i Dolina Strążyską leżący u północnych ścian Giewontu oddzielonego od niego Czerwoną Przełęczą. Skalista grań o długości ok. 200 m, ciągnąca się ze wschodu ku zachodowi jest wierzchołkiem masywu. Na północ wysuwa lesiste grzbiety obejmujące Dol. Ku dziurze. Góra dawniej nazywana była Świnią Skałą lub Małą Świnicą, aktualna nazwa podobno pochodzi od skałki podobnej do widok z wierzchołka wynagradza trudy wędrówki, można stąd zobaczyć położone w kotlinie Zakopane oraz ograniczający je grzbiet Gubałówki. Zbocza Sarniej Skały porastają zarośla kosodrzewiny, tutaj naturalna granica lasu przebiega na wysokości 1340 m, czyli ok. 200 m niżej niż w innych częściach Sarnią Skałę można dotrzeć:z Doliny Doliny Kalatówek-Ścieżką nad 1653 mGraniczny porośnięty kosodrzewiną szczyt wznoszący się w zachodnim obrzeżu Dol. Chochołowskiej. Jest on zwornikiem dla długiej 4,5-kilometrowej grani biegnącej od Słowackiej Osobity. Przebiega tędy granica zlewisk Morza Czarnego i Morza Bałtyckiego. Z kopulastego wierzchołka rozpościera się rozległa panorama przedstawiająca część Tatr zachodnich Stoi tutaj drewniany krzyż postawiony tu w 1992 r., upamiętnia spotkania polskiej i słowackiej opozycji. Nazwa Grześ jest pochodzenia ludowego, wywodzi się z gwary podhalańskiej, gdzie słowa grześ znaczy grzęda lub grzbiet opadający stromo na dwie górę wyprowadza szlak żółty, biegnący nieopodal schroniska leżącego na skraju Polany Chochołowskiej. Na szczyt można również wyjść od słowackie Encyklopedia Tatrzańska” Zofia i Witold H. Paryscy„Tatry Polskie przewodnik” Józef Nyka
długi grzbiet w tatrach wysokich